Zatoka Świń i Playa Larga – czyli Kuba, której szukaliśmy.

IMG_9983

Po kilkudniowym leniuchowaniu w Varadero (pisałam o tym TUTAJ) ruszyliśmy nad Zatokę Świń – czyli do PRZYRODNICZEGO RAJU, by spędzić tam intensywne 2 dni. Półwysep Zapata wciąż jest mało znany wśród turystów, a szkoda, bo to co możemy tam zobaczyć to istny RAJ dla oka i duszy. Roślinność i „dzikość” tej części Kuby powala na kolana. Gdy tylko tam dotarliśmy wiedzieliśmy, że to właśnie TEGO szukaliśmy!

  • Co robić/co zobaczyć?

My zaczęliśmy od Criadero de Cocodrilos, czyli farmy krokodyli. Może Was zaskoczę, ale to miejsce najbardziej zachwyca roślinnością!! Te obłędne tereny bagienne, pełne palm, tropikalnych krzewów i traw zapierają dech w piersiach! Sama farma przypomina trochę nasze zoo, tylko w dzikiej scenerii kubańskiego parku narodowego… pełnej krokodyli! Do „atrakcji” należy między innymi karmienie gadów mięsem za pomocą wędki lub trzymanie na dłoni malutkiego krokodyla – sami zobaczcie!

IMG_9982IMG_9987IMG_9988

Kolejnym miejscem, które warto zobaczyć będąc w tej części Kuby jest indiańska wioska Guamá. Znajduje się ona na wyspie, na którą można się dostać  jedynie łódką, a to nie lada przeżycie, bo łódki nie są pierwszej świeżości ;). Poza niezmiennie obłędną przyrodą, którą możemy podziwiać nie tylko w wiosce, ale również (żeby nie powiedzieć PRZEDE WSZYSTKIM) płynąc, wioska zachwyca autentycznością – słomiane domki (prawie tipi;)), indiańskie rytuały, w których można wziąć udział i ta przestrzeń, jednym słowem ZACHWYT!

IMG_9984IMG_9985IMG_9992IMG_9993

Ten region słynie z pięknych (o ile nie najpiękniejszych) dzikich plaż i to jest kolejna rzecz, którą trzeba zobaczyć podczas podboju wybrzeża Zatoki Świń! My taką wymarzoną plażę, gdzie poza nami przez cały dzień nie było nikogo…. no może poza jednym lokalnym psem, który postanowił do nas dołączyć 😉 znaleźliśmy w Playa Larga. Nawet „Cafeteria” było taka jakaś pusta 😉 i w sumie nas to ucieszyło, bo mogliśmy chłonąć ciszę i spokój:)

DSC_0884IMG_0003IMG_0005IMG_0008

Zatoka Świń to też symbol nurkowania!! Koniecznie musicie spróbować – w prawdzie nie mamy zdjęć z tej „atrakcji”, ale uwierzcie nam na słowo WARTO, bo pod wodą jest na co popatrzeć!

  • Gdzie spać?

Niezmiennie polecamy CASA PARTICULAR, to najlepszy nocleg jaki można sobie zorganizować na Kubie. My spaliśmy we wcześniej wspomnianej Playa Larga u wspaniałej kubańskiej rodziny: tata: lokalny taksówkarz, mama: gospodyni, a kilkuletnia córka: uśmiechnięta i radosna (jak WSZYSCY Kubańczycy!). Standardowo, nie da się ich odnaleźć w internecie, ale ich „pensjonat” nazywa się Ossman & Laritza – jeżeli będziecie w Playa Larga koniecznie ich poszukajcie, może nasze zdjęcia Was naprowadzą!

IMG_9995IMG_9997IMG_0009

  • Gdzie i co jeść?

W Playa Larga jedliśmy w Don Alexis – czyli pyszne kubańskie jedzenie: homary i avocado, chyba już do końca życia Kubę będę kojarzyć z tymi produktami – nie ma co tu więcej pisać: PALCE LIZAĆ!

Kolejnym miejscem w Playa Larga, do którego trafiliśmy była „restauracja” na tarasie przy jednej z większych uliczek (to wioska!), kubańskie przekąski, owoce morza i kubańska muzyka – nic więcej nam nie było trzeba. Tego miejsca również nie da się zlokalizować w internecie, ale może i tym razem zdjęcia Was naprowadzą;)

IMG_0002IMG_9998

W tym regionie mieliśmy okazję jeść w wyjątkowym miejscu, chyba najbardziej unikatowym ze wszystkich, w których byliśmy podczas naszego pobytu na Kubie. Domowa restauracja przy „głównej” drodze między farmą krokodyli a Playa Larga – jak już się pewnie domyślacie internet nawet o tym nie słyszał;)… biegające pod stołem kury, żółwie pływające w stawie, latające nad głowami papugi i to jedzenie!!! To tu pierwszy raz jedliśmy mięso z krokodyla i… z żółwia, to tu rodzinna, prawdziwie kubańska atmosfera dała się poczuć najbardziej – ZACHWYT to mało, to miejsce to RAJ dla spragnionych prawdziwej Kuby osób! Zdjęcia może Wam pomogą, ale myślę, że jak popytacie miejscowych to Was naprowadzą, bo to zdecydowanie MUST BE!!!!!

IMG_9991IMG_9996

Podsumowując: nad Zatoką spędziliśmy tylko dwa dni, zobaczyliśmy jak wygląda DZIKA Kuba, jak się żyje w maleńkiej wiosce, jak smakuje krokodyl i żółw, zjedliśmy kilogramy zielonych pomarańczy i OCZYWIŚCIE bananów, kąpaliśmy się w ciepłej wodzie przy zupełnie wyludnionej plaży, podziwialiśmy Kubę pod wodą i zrozumieliśmy jak niewiele potrzeba do szczęścia!

 

Więcej o naszych podróżach i smakach znajdziecie tutaj:

  • Facebook: To the Food & Back
  • Instagram: tothefoodandback

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s