Trinidad – czyli miasto, za którym się tęskni!

IMG_0025Po intensywnym pobycie nad Zatoką Świń nadszedł czas na równie intensywny Trinidad, który rozkochał nas w sobie po uszy od pierwszego wieczoru! Te kolorowe, niskie budynki, te kocie łby, które nie raz doprowadziły nas do szału ze względu na towarzyszący nam wózek, ta radosna atmosfera, te restauracje, kawiarenki, te stragany i okienka z owocami i oczywiście nasi ukochani, zawsze uśmiechnięci Kubańczycy – tak właśnie można jednym zdaniem opisać to MAGICZNE miasto.

IMG_0026IMG_0036IMG_0040

  • Co robić/co zobaczyć w Trinidadzie i okolicach?

Tak jak w przypadku Hawany (pisałam o niej TUTAJ), Trinidad jest miastem idealnym do szwendania się i odkrywania nowych zakamarków. Wieczorową porą można przebierać w lokalnych barach i restauracjach z muzyką na żywo. Takim „centralnym punktem” w Trinidadzie jest Plaza de Mayor, czyli rynek otoczony pięknymi, kolorowymi kamieniczkami przy którym znajduje się barokowa katedra Iglesia de la Santisma – to miejsce to zdecydowanie „must see”.

IMG_0031Kolejnym miejscem, które po prostu trzeba odwiedzić to casa de la musica, czyli bar z kubańską muzyką na żywo, jest ich kilka w Trinidadzie – jeden z najbardziej znanych znajduje się właśnie kilka kroków od głównego placu. My odwiedziliśmy również La Canchanchara, gdzie bawiliśmy się do późnej nocy z Tośką… śpiącą w chuście (tak, tak, nawet tak głośna muzyka nie przeszkodziła jej w spaniu;)). Tak na marginesie – jeśli wybieracie się do Trinidadu z maluchami, chusta lub nosidło to najlepsze rozwiązanie, bo miasto to głównie kocie łby, po których bardzo ciężko jest się przemieszczać wózkiem – zwłaszcza popularną na wyjazdy „parasolką”.

DSC_0188

Będąc w Trynidadzie (3 dni na miejscu to minimum, żeby w pełni się nacieszyć miastem) warto ruszyć w góry Escambray – dżungla i obecne w niej wodospady to istny raj na ziemi! My pojechaliśmy tam na jednodniową wycieczkę, ale śmiało można poszukać tam noclegu i zostać na jedną noc.

Jak tam dojechać? My zostaliśmy tam zawiezieni przez Kubańczyka mieszkającego w sąsiedztwie casa particular, w której mieszkaliśmy ( w prawdzie w drodze powrotnej zepsuł się samochód i działał tylko pierwszy bieg – no nic.. z prędkością 10 km/h udało nam się wrócić;)). Dowiózł nas nad jezioro znajdujące się wysoko w górach, następnie czekaliśmy (2 godziny! – Kubańczycy czasu nie liczą;)) na łódkę, która miała nas „podwieźć” do wodospadów w dżungli… i podwiozła, ale, gdy ją zobaczyliśmy przez chwilę się wahaliśmy czy powinniśmy do niej wsiadać, zwłaszcza z dziećmi 😉

IMG_0047IMG_0057

Krajobraz zapierał dech w piersiach, roślinność powalała na kolana, a spotkane żółwie żyjące na wolności sprawiły niemałą frajdę najmłodszym podróżnikom. Dzicz, cisza, otaczająca nas przestrzeń i brak żywej duszy poza nami to dokładnie to na co czekaliśmy podczas tego wyjazdu. Warto też wspomnieć o kąpieli w krystalicznej, ale jakże zimnej wodzie przy jednym z wodospadów – jednym słowem RAJ!

IMG_0049IMG_0052IMG_0058IMG_0059

Nieopodal Trinidadu znajduje się Morze Karaibskie z rajskim wybrzeżem, tam również warto podjechać podczas pobytu w tym obłędnie PIĘKNYM mieście. My odwiedziliśmy tamtejszą plażę ostatniego dnia, żeby odpocząć i nabrać sił przed długim powrotem do Hawany. Długa, piaszczysta plaża, łagodne zejście do ciepłego morza, mało ludzi i barek serwujący boską KAWĘ i drinki w towarzystwie kubańskich rytmów – czego chcieć więcej?:)

IMG_0053IMG_0055

  • Gdzie i co jeść?

Po pierwsze nie wahajcie się kosztować obłędnych owoców, które można kupić na każdym rogu – na straganach albo „w okienkach” – banany, papaje i zielone pomarańcze to nasze faworyty.

IMG_0035IMG_0041

W Trinidadzie co chwilę wchodziliśmy do jakiejś restauracji, a to na obiad, a to na kolację, a to na kawę, a to po prostu, żeby wypić Cuba Libre i posłuchać kubańskich rytmów. Musimy się też przyznać do tego, że jednego wieczoru, po dwóch tygodniach jedzenia homarów i innych owoców morza, postawiliśmy na kuchnię meksykańską – każdy się z nas śmieje, gdy o tym mówimy, ale musieliśmy przełamać smak;)

Wracając do kulinarnych hitów polecamy Wam restaurację Terraza Trinidad Colonial – pyszne risotto z owocami morza i oczywiście homary! Koniecznie usiądźcie na tarasie z widokiem na ulicę – nie będziecie żałować. Chyba nie muszę dodawać, że muzyka na żywo będzie Wam towarzyszyć przez cały czas!

IMG_0054IMG_0056

Kolejnym miejscem, do którego musicie trafić to wcześniej wspomniana La Canchanchara – pyszne drinki i ta muzyka, która porwie do tańca nawet najgorszego tancerza;) my jedliśmy tam tylko różne przekąski – oliwki, avocado, ale dania innych gości wyglądały i pachniały bardzo dobrze, więc myślę, że możecie zaryzykować:)

Mamy jeszcze jedno miejsce, które atmosferą i jedzeniem dało się polubić, czyli Los Conspiradores – jak zwykle muzyka na żywo i kuchnia kubańska z homarami na czele, malutki, klimatyczny ogródek i wesoła obsługa podśpiewująca między stolikami – jesteśmy zdecydowanie na TAK.

IMG_0037IMG_0045

  • Gdzie spać?

Nic się nie zmieniło i nieustannie będziemy Was odsyłać do CASA PARTICULAR – w Trynidadzie jest ich od groma i nie warto „przepłacać” za nocleg w hotelu wśród turystów z Europy;) Naszej „CASA” standardowo nie da się odnaleźć (załatwialiśmy wszytko na miejscu), ale TUTAJ znajdziecie większość – jest ich ponad 300, więc macie w czym wybierać:)

IMG_0023IMG_0030IMG_0032

Podsumowując: w Trynidadzie spędziliśmy 3 dni, w okolicznych górach jeden, ale jakże intensywny, wypiliśmy niezliczone ilości Cuba Libre i soków z papai, zjedliśmy nieludzkie ilości homarów, zobaczyliśmy jak smakuje Meksyk na Kubie, jak się jedzie 10 km/h przez… 30 km (gdzie nie ma korków;)), godzinami szukaliśmy zagubionych, JEDYNYCH butów dziecka, które odnalazły się w walizce, przetańczyliśmy cały wieczór z Tośką w chuście, ponownie zakochaliśmy się w kubańskich rytmach, zaliczyliśmy kąpiel w górskiej wodzie, przepłynęliśmy kawał drogi łódką, która co chwilę się podtapiała i zrozumieliśmy, że Kubańczycy czasu nie liczą – może i my powinniśmy przestać?!

 

Więcej o naszych smakach i podróżach znajdziecie tutaj:

  • Facebook: To the Food & Back
  • Instagram: tothefoodandback

 

Jedna myśl na temat “Trinidad – czyli miasto, za którym się tęskni!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s