Pierwszy przystanek w drodze na północ – czyli starożytna Ayutthaya!

IMG_0976

Po trzech intensywnych dniach w Bangkoku ruszyliśmy na północ, docelowo do Chiang Mai, ale po drodze (jak to mamy w zwyczaju) chcieliśmy zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca. Pierwsze z nich wydaje się być oczywiste, czyli starożytna stolica Tajlandii – Ayutthaya! Już z poprzedniego naszego wpisu (znajdziecie go TUTAJ) wiecie, że to nie ONA stała się naszym numerem jeden, nie mniej jednak warto się tu zatrzymać w drodze na północ kraju lub, będąc stacjonarnie w Bangkoku, wybrać się na jednodniową wycieczkę 🙂

1. Park Historyczny

IMG_0984

My zwiedziliśmy dwie części parku. Pierwsza z nich, prawdopodobnie najbardziej popularna, to teren, na którym znajdują się ruiny świątyni Wat Mahathat (50 THB/os. dorosła) oraz, pewnie Wam znana, głowa Buddy będąca częścią pnia drzewa, niby nic takiego, a na żywo robi wrażenie. Całość nie jest bardzo duża, więc spokojnie można ją obejść w godzinę… z dziećmi. Liczne posągi Buddy, mury, zielona trawa i nieduża liczba turystów dodają temu miejscu autentyczności, przez chwilę mogliśmy się poczuć jak w innej epoce  😉

IMG_0987IMG_0989IMG_2042

W drugiej części, znajdującej się po drugiej stronie ulicy, odkrywamy świątynię Wat Ratchaburana, do której prowadzą niesamowite schody, a sama „budowla” po prostu zachwyca – kształtem i tym, że znajduje się na wzniesieniu, co dodaje jej „powagi”. Pamiętajcie, że mimo tego, że są to ruiny to dla Tajów wciąż są uznawane za miejsca święte, dlatego wybierając się na podbój parku historycznego pamiętajcie o długich spodniach i zakrytych ramionach (ja dzięki swojemu „roztrzepaniu” trzykrotnie kupowałam spodnie pod wejściem do świątyń – oczywiście przepłacając, także UCZULAM 😉 )

IMG_1001

2. Nocleg

My spaliśmy w całkiem poprawnym pensjonacie nad samą rzeką: Ban U Thong Accomodations – widok z restauracji piękny, obsługa bardzo pomocna, lokalizacja też całkiem niezła (ok. 1 km od wejścia do parku historycznego), śniadanie przeciętne, ale widok z tarasu nam to wynagradzał 😉 i czystość mogłaby być na trochę wyższym poziomie, ale to co najważniejsze, czyli pościel i ręczniki były OK! To co nas zaskoczyło (pozytywnie!) to fakt, że nasz pokój znajdował się w…. szafie (jedynie rozmiary nie pasowały do tego stwierdzenia, bo był bardzo przestronny ;), sami zobaczcie!

IMG_0967IMG_0968IMG_1004

3. Jedzenie

Po przyjeździe do Ayutthaya głód nas zżerał od środka, więc niewiele myśląc od razu usiedliśmy w „hotelowej” restauracji i był to strzał w 10, bo jedzenie było bardzo smaczne. Na pierwszy ogień zupy: WYBITNA TOM YUM z krewetkami, a porcja taka, że ledwo daliśmy radę we dwoje i tajski rosół z warzywami dla Tośki, również smaczny:) Drugie dania to smażony ryż z krewetkami (ta pozycja akurat nie powaliła) i panierowane krewetki ze słodko ostrym sosem – pycha! Nie muszę chyba dodawać, że kokos również (obowiązkowo!) wjechał na stół 😉

IMG_0954IMG_0958IMG_0964

Wieczorem też skusiliśmy się na przekąski w tym samym miejscu, tym razem zielone curry – bardzo dobre i zapiekane na słono banany! – fajna pozycja, choć dość specyficzna 😉

Deser, czyli nasze ukochane MANGO STICKY RICE, zjedliśmy w Mango House (po drugiej stronie ulicy niż zwiedzane przez nas świątynie) – bardzo smaczne! Samo miejsce idealne w przerwie między pierwszą a drugą częścią zwiedzania ruin!

IMG_0993

Podsumowując: w Ayutthaya spędziliśmy niecałą dobę, zjedliśmy obłędną TOM YUM i pyszne zielone curry, zobaczyliśmy świątynie, które powinien zobaczyć każdy będąc w Tajlandii, jechaliśmy TUK-TUKiem (choć trochę innym niż w Bangkoku;), zachwycaliśmy się jak zawsze mango sticky rice, wylałam całą kawę prosto na białą bluzkę, nosiłam dwójkę dzieci na raz (jedno z przodu, drugie z tyłu – to nie tylko poza do zdjęcia 😉 ), czekaliśmy 15 minut (dosłownie!) na Tośkę, która postanowiła dokładnie wyczyścić rączkę z okruchów wilgotną chusteczką i oczywiście kupiłam trzecią parę spodni przed wejściem do świątyni – takie wydatki lubimy najbardziej 😉

IMG_1003

 

Więcej o naszych podróżach i smakach znajdziecie tutaj:

  • Facebook: To the Food & Back
  • Instagram: tothefoodandback

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s